Upadek lokalnego giganta

Czyli jakie kroki podejmować, aby doprowadzić do upadku swojej firmy

Image for post
Image for post

W wielu niewielkich miastach są firmy, którym udało się zawojować rynek i utrzymać wbrew przeciwnościom przez lata, eliminując przy tym konkurencję, która się pojawiała.

Rynek medialny, bo o nim mowa nie należy do łatwych, zwłaszcza dziś, gdy trzeba działać dynamicznie i elastycznie, aby nie wypaść z gry. Tym bardziej, że o ile dawniej informacje przekazywane były jedynie na papierze i nie każdy mógł sobie pozwolić na podjęcie chociażby próby zaistnienia, tak teraz wystarczy odrobina chęci, wiedzy i minimalny nakład funduszy, aby stworzyć portal informacyjny czy blog, który wypromowany odpowiednio może stać się konkurencją dla zastanych już na tej arenie graczy.

O ile w skali globalnej jest to dość trudne, o tyle w i dla niewielkiej lokalnej społeczności, może okazać się stosunkowo proste, ponieważ target jest z góry określony i zamknięty w geograficznie zakreślonym kręgu.

Firma, o której piszę powstała blisko dwadzieścia lat temu. Lokalny tygodnik, najpierw wydawany na kilku stronach, spotkał się z pozytywnym odzewem i tak nastąpił jego rozwój. Gazeta stała się tygodnikiem, dalej drukarnia, która tę gazetę drukowała i odniosła sukces charakteryzując się wysoką jakością i skupieniem na tejże dla swoich klientów.

Z drukarni tej również wychodził kwartalnik celowany w zamknięte i specjalistyczne grono świata fotograficznego. To dobrze, czy źle? Nie mi to oceniać. Ważnym jest to, że pomysł się sprawdził i mimo iż kwartalnik był dość drogi, spotkał się z bardzo dobrym odzewem i zyskał renomę.

Artykuły tuzów fotografii sprawiły, że publikacja utrzymywała stały wysoki poziom, broniąc się skutecznie przed przeistoczeniem się w czysto komercyjne pisemko, jakich wiele na rynku, gdzie znajdujemy z reguły krótkie i miałkie recenzje, reklamujące jednocześnie prezentowane sprzęty.

Image for post
Image for post

Z czasem pojawił się również lokalny portal informacyjny, który przechodząc metamorfozy, stał się również wiodącym na lokalnym podwórku źródłem informacji. Mimo pojawiającej się nieśmiało konkurencji, statystyki odwiedzin nie malały, a ilość komentarzy, które nie wymagały rejestracji (to ważne, ponieważ metodą prób i błędów udalo się dojść do tego, że taki otwarty model z minimum moderacji skłania odwiedzajacych do podejmowania rozmów) rosła i wykazywała zainteresowanie czytelników poruszanymi kwestiami.

Cały czas jednak trwały rozmowy w kwestiach tego jak pogodzić wydanie papierowe z artykułami online, aby źródło informacji bezpośredniej nie zjadło swojego papierowego rodzica. Nie potrafiono również podejść do tematu monetyzacji i potencjału jaki przedstawiał portal.

Z ciekawostek wspomnę, że gdy dokonywałem przeliczenia gdzie w modelu “za odsłonę” reklamy liczyć 1 grosz + VAT, wyniki były obiecujące i przedstawiały się na poziomie blisko 30 tysięcy złotych zysku miesięcznie przy pełnym obłożeniu licząc usytuowanie jedynie kilku miejsc na stronie przeznaczonych na reklamę.

Czerwonym światłem było to, że mimo tego typu informacji i kalkulacji, osobom które powinny one zainteresować, były skutecznie ignorowane. Nie raz, nie dwa razy. Trzymano się za to kurczowo modelu sprzedaży reklam do publikacji na papierze, traktując internet po macoszemu.

Image for post
Image for post

Sam sposób działania jest niezwykle prosty prawda? Zupełnie jak białe światło składające się z gamy kolorów. Skoro gazeta, to drukarnia. Skoro drukujemy już gazetę, dlaczego nie drukować reklam i materiałów promocyjnych.

Logicznie w ten sposób udało się stworzyć dwa modele biznesowe, wspierające się i uzupełniające nawzajem, ale jednocześnie niezależne od siebie. Zwracam na to uwagę, aby wskazać, że niewiele firm czy osób tworzy tego typu zestawienie, zapewniając tym samym bezpieczeństwo dla obu elementów.

W tym miejscu należy się ukłon w stronę założycieli, jednak to co wydarzyło się później.. a w zasadzie w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy otwiera scyzoryk w kieszeni, a w myślach człowiek woła.. whyy.. whyyyyy.

Ostatnich kilkanaście miesięcy to zmiany i te, nie odbierzcie mnie źle.. nie są niczym niewłaściwym. Firma, aby mogła istnieć, powinna się rozwijać, obierać nowe kierunki, czy co najmniej weryfikować ostrożnie w jakim kierunku można się udać, aby nie stać w miejscu.

Niestety w tym wypadku działanie odbywało się raczej na.. hura. Zasada, mam pomysł, jest na pewno świetny i się sprawdzi królowała i w ten sposób zaliczana była porażka za porażką.

Pomijając już wspomniane porzucenie modelu monetyzacji z portalu internetowego, kwartalnik trafił w ręce osoby młodej, nowej w temacie i cóż.. na pewno otwartej. Niestety z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc widać było, że to początek końca.

Dofinansowanie na wydawanie kwartalnika zostało odrzucone prawdopodobnie z przyczyn proceduralnych, a drukarnia, którą przejęła młoda osoba również zaczęła kuleć. Pracownicy obecni od lat i utrzymujący całość “w kupie” odeszli czy też zostali zwolnieni w ten subtelny sposób. Na pokładzie na miejscu kierownika drukarni pojawił się.. cwaniak.

Image for post
Image for post
Unikaj cwaniaków w swojej firmie. Wszystko mających i wszystkowiedzących. To błąd. Wielki błąd.

Gazeta nie była już tam drukowana od pewnego czasu. Pozostały jedynie materiały promocyjne dla klientów i kwartalnik, który chylił się ku upadkowi. Obecność cwaniaka, który zastąpił osobę obecną wiele lat i znającą nie tylko rynek, ale również mającą dobre relacje z klientami to nie był dobry wybór, ale cóż.. nie można nie wspomnieć o takich osobach, które pojawiają się niekiedy i żerując na łatwowierności właścicieli, obiecując złote góry i lawinowy wzrost obrotów, nie robią nic poza wyciąganiem pieniędzy.
Nie inaczej było i w tym wypadku. Kolejne ziarnko do miarki.

Unikaj cwaniaków w swojej firmie. Wszystko mających i wszystkowiedzących. To błąd. Wielki błąd.

W ten sposób wykończona została drukarnia. Piszę w przenośni oczywiście, ponieważ w dalszym ciągu działa, jednak jest tylko cieniem tego czym była przecież jeszcze nie tak dawno i choć z bólem się na to patrzy, wydaje mi się, że jej dni są już policzone.

Wiadomo, że ludzie to firma, firma to ludzie i bez nich, a konkretniej bez dobrej i zaangażowanej ekipy niewiele się zdziała na rynku.

Zebrać taką grupę to jedno, a utrzymać ją to już inna sprawa. Kolejnym czerwonym światłem jest gdy ludzie autentycznie wartościowi zaczynają odchodzić lub są zwalniani. Dlaczego? Ano przede wszystkim z powodu marnych decyzji właścicieli w związku z rozwojem firmy i niezdrowej atmosfery, która bazuje na urojeniach, że jak napisałem wyżej.. ktoś z zewnątrz, może zaaplikować swój złoty dotyk i wszystko nagle stanie się piękne.

Jedną z pierwszych osób, które odeszły w ten sposób była koleżanka, z którą w ostatnich dniach jej pracy dane mi było spędzać najwięcej czasu, ponieważ przydzielono ją do promocji internetowej, czyli mówiąc wprost sprzedaży reklam online na wspomnianym wcześniej lokalnym portalu informacyjnym.

Pojawić się może pytanie co dziennikarka, ponieważ taką rolę dotąd pełniła może wiedzieć o sprzedaży reklam online. Odpowiedź brzmi oczywiście.. nic. To prawda, że nie miała pojęcia o tym w co ją wpakowano i to prawda, że mieliśmy z Anią spięcia zarówno takie gdzie tylko lekko iskrzyło, ale i takie gdzie pojawiał się żywy ogień, jednak coś się zmieniło. Zauważyła ona potencjał, a może chciała nauczyć się czegoś nowego, nie wiem. Wiem tylko, że zaczęła się uczyć, czytać, oglądać kursy online i nagle sytuacja się odmieniła.

Rozmawialiśmy jak równy z równym. Znała pojęcia, poznała technologię i nagle reklamodawcy się znaleźli. Nie zapomnę momentu i wspominam o nim zawsze gdy przychodzi mi mówić o tym, gdy siedzieliśmy razem i szukaliśmy gdzie by tutaj umieścić kolejne reklamy, mimo iż zapełniona była już założona wcześniej pula, której nigdy przedtem i nigdy potem nie udało się zapełnić ponad miarę.

Została zwolniona. Dlaczego, nie wiem.

Kierowniczka drukarni oraz osoba zajmująca się biurem oraz kwestiami administracyjnymi i organizacyjnymi, w obu wypadkach osoby dla których praca znaczyła bardzo wiele i bez słowa i wyciągania ręki były w stanie pozostać po godzinach, aby tylko zrobić swoje.. odeszły lub zostały zwolnione. Dlaczego? Powodów zapewne było kilka, przede wszystkim podejrzewać mogę atmosferę.

Wcześniej i później cały dział DTP się rozsypywał, z tego samego powodu, ale koniec o drukarni i internecie, choć temat ten jak wiecie z uwagi, że mi tak bliski, jeszcze wróci.

Image for post
Image for post

To kolejny rozdział tej opowieści, a więc ambicje lokalnego biznesmena, który wymarzył sobie nową siedzibę. Nie było by w tym nic złego, gdyby nie to, że projekt był ponad miarę i potrzeby jak sądzę, choć nie można nie oddać, że budynek rzeczywiście robi wrażenie.

Wydaje mi sie jednak, że podziałała tutaj zasada „zastaw sie, a postaw się” i tym sposobem do układanki dochodzi bardzo drogi i zbędny element, który spłacany będzie przez długie długie lata co w sytuacji gdy sprzedaż papierowych wydań gazet nie tylko lokalnych, ale rownież tych działajacych w skali kraju, spada, nie rokuje zbyt dobrze.

Wyobraźmy sobie sytuacje, że nagle sprzedaż spada drastycznie z dnia na dzień, a kredyt trzeba spłacać. Nie ma za to aż tak sztywnych zobowiązań wobec pracownikow, ponieważ ekipę tych można uszczuplić i na jakiś czas podratować sytuację. Na jakiś czas, ponieważ na lokalnym rynku powstała konkurencja. Nie, nie w formie kolejnej gazety ale.. radia.

Co ciekawe było wiadomo o planach jego powstania na długo przed pierwszym uruchomieniem przekaźnika. Wspominam o tym, ponieważ analizując trendy spadkowe w sprzedaży gazet papierowych i biorąc pod uwagę potencjalne zagrożenie ze strony nowego medium, rozsądnym wydawać by się mogło wykonanie kroku w tym kierunku samemu.

Będąc w dalszym ciagu na topie, pozwoliłoby to zdusić konkurencje w zarodku, generując jednocześnie nowy kanał i nowe medium, które nie tylko odświeżyłoby wizerunek okrzepłej od lat gazety ale rownież wygenerowało by nowe kanały sprzedaży. Umiejętnie podchodząc do tematu, można by sprzedawać pakiety reklamowe, zarówno na łamy wydania papierowego, portalu internetowego, ale rownież radia.

Przypominam, że w ramach tego obrazka mieści się rownież czy tez mieściła drukarnia, tak więc mamy pełny pakiet i obsługę od A do Z w kwestiach promocji firm klientów. Czy to by wypaliło? Moim zdaniem tak i zamiast inwestować niebotyczne kwoty i zadłużać firmę budując nową siedzibę, której głównym celem jest połechtanie firmowego ego, zainwestowałbym w drukarnię, tak aby przekształcić ją nieco i zacząć oferować dodatkowe produkty, w rozwój portalu internetowego oraz radio, aby jak wspomniałem wyprzedzić potencjalną konkurencję.

Mało tego, sądzę że te elementy podejmowane sukcesywnie po sobie i z podejściem podpartym realnymi badaniami potrzeb rynku, nie tylko by się dość szybko zwróciły, ale rownież zaczęły na siebie zarabiać.

Podsumowanie

Tymczasem jednak mamy kwartalnik, który przestał istnieć. Drukarnię, która czasy swojej świetności ma za sobą i jak sądzę, ponieważ nie mam konkretnych danych, utrzymuje się ostatkiem sił.

Mamy gazetę w okazałej siedzibie, której sprzedaż spada i tutaj już bez statystyk wewnętrznych daje sie to zauważyć, ponieważ radio nie tylko zabrało reklamodawców tym co jest emitowane w eter, ale kilka miesięcy temu stworzyło własną gazetę, tyle że rozdawaną za darmo. Myśle, że jest to gwóźdź, którego potencjalnie nikt się nie spodziewał, a który może przyczynić sie do upadku gazety.

Spędziłem w tej firmie kawałek swojego życia i choć już mnie tam nie ma, cieszyłbym się sukcesami zarówno właściciela, jak i kolegów z redakcji i drukarni. Żal jest patrzeć, jak to co tylu wspaniałych ludzi budowało przez lata, poświęcając swój czas i umiejętności, umiera..w złotej klatce.

Spodobało Ci sie to co przeczytałaś / przeczytałeś? Daj serducho, skomentuj i podziel się wpisem ze znajomymi.

Hiki Bloguje

Na temat i bez tematu, gdy zachce się coś napisać… oj tam…

Medium is an open platform where 170 million readers come to find insightful and dynamic thinking. Here, expert and undiscovered voices alike dive into the heart of any topic and bring new ideas to the surface. Learn more

Follow the writers, publications, and topics that matter to you, and you’ll see them on your homepage and in your inbox. Explore

If you have a story to tell, knowledge to share, or a perspective to offer — welcome home. It’s easy and free to post your thinking on any topic. Write on Medium

Get the Medium app

A button that says 'Download on the App Store', and if clicked it will lead you to the iOS App store
A button that says 'Get it on, Google Play', and if clicked it will lead you to the Google Play store